|
sobota, 31 grudnia 2011
[wisdom]
"Nieraz w czasie pracy nad książką przypominała mi się rozmowa z profesorem ze Stanfordu Claybornem Carsonem, historykiem, wydawcą pism Martina Luthera Kinga. Carson był zaufanym wdowy, przekazała mu wszystkie papiery męża, udostępniła archiwum, a on odkrył, że King popełnił plagiat w pracy doktorskiej. I ogłosił to w prasie. Wdowa była wściekła, ale z czasem zrozumiała, że uczciwy badacz nie mógł postąpić inaczej. Miała klasę. Spytałem Carsona, czy był zdruzgotany odkryciem. Odpowiedział, że nigdy nie patrzył na Kinga jak na Boga, lecz jak na człowieka. Bo fascynujące jest to, jak zwykli ludzie potrafią robić rzeczy niezwykłe. Niedobrze podziwiać ich za to, że są doskonali, bo jeśli okaże się, że mają skazy – a zawsze mają (King miał np. słabość do kobiet) – nasza wiara musi lec w gruzach. Lepiej podziwiać idoli za niezwykłe rzeczy, które czynią, pomimo że są zwykłymi istotami. Mając w pamięci słowa mojego profesora, mimo rozmaitych odkryć, nadal mogę Ryśka podziwiać – jak przyjaciela i mistrza." Artur Domosławski, autor książki Kapuściński non-fiction Cały wywiad - tutaj
środa, 22 czerwca 2011
[empty spaces]
- You know what one of my favourite ingredients of cross-wording is? Perseverance. If you quit a puzzle, you can’t finish it. Sure, every once in a while, you run into a doozy, that you don’t think you could ever solve in a million years, but if you stick with it, you figure it out... eventually. Worst thing you can do is leave it unfinished. It’s never the solution, is it? - You know what my favourite part of a crossword is? When you realize you know something you didn't think you knew. Will Shortz, New York Times crossword editor said, "we have a natural compulsion to fill empty spaces", I like to think he means not just crosswords, but the empty spaces inside of us. That comes from making your way in a world, that doesn’t always embrace unique. I tried to fill my empty spaces with words and puzzles... and Steve, but that wasn’t the answer. Now I know, on the journey, just find someone as normal as you, even not the whole bunch. -- All About Steve, 2009
wtorek, 17 maja 2011
[these are just movies]
Her mom has kind of given up. And Luce, she hasn’t done the same thing, but she isn’t chasing anything. And then, she sees this one person that just has such a huge impact on her and… it’s that thing where she lets it be, but there’s so much else going on that really isn’t in her control. Still, she’s “this is who I am, this is what I want”, but the other person isn’t in that position. So there’s nothing she can do really, but she’s gone there already, I mean with herself. -- Lena Headey about the character she played
piątek, 15 kwietnia 2011
[rockefeller]
1. Licz na siebie, przede wszystkim szukaj oparcia we własnej sile, wierze w sukces, przekonaniu, że jesteś stworzony do wielkich celów. To jest twój napęd, bez niego nie dasz rady zrobić energicznego kroku do przodu. 2. Bądź dokładny, sprawdzaj siebie i wszystkich, którzy wykonują ważną dla ciebie pracę. Nie odpuszczaj drobiazgów, one mogą cię wynieść na szczyt albo pogrążyć w otchłani katastrofy. 3. Zanim podejmiesz decyzję, zbieraj jak najwięcej informacji. Nie wstydź się pytać, dociekaj, nie daj się zbywać ogólnikami. Tupet pomaga w takich sytuacjach, ćwicz w sobie tę cechę, sprzyja zdobywaniu wiedzy, paraliżuje niektórych ludzi, powoduje zniecierpliwienie, którego efektem może być głośne powiedzenie tego, co miało być najbardziej strzeżoną tajemnicą. 4. Przyjmij zasadę, że liczy się każdy drobiazg, każdy detal, każdy grosz. Drobina to drobiazg, milion drobin do ogrom; cent to tyle co nic, miliony centów to fortuna! 5. Bądź dyskretny, zastanów się kilka razy, zanim coś istotnego powiesz komuś ważnemu. Wysłuchuj wieści, ale reaguj chłodno, bez emocji, tak jakby cię to nie dotyczyło. 6. Prawie na końcu, ale też ważna: pracowitość. Jeśli sam nie zakasasz rękawów, nigdy nie będziesz pewny, że jest tak, jak chciałeś. Jeśli gdzieś źle ci się pracuje, obowiązki stają się nudne, nie pasjonują cię najbliższe zadania – nie zastanawiaj się ani chwili, rzucaj taką robotę i najlepiej idź na swoje! Nie wahaj się, własna działalność może okazać się najlepszym sposobem, byś rozwinął skrzydła. 7. Nigdy nie idź za stadem! To, że w jakiejś dziedzinie dorobiło się kilku twoich znajomych, znaczy tylko tyle, że powinieneś szukać swojej szansy... gdzie indziej. Sprawdź źródła ich sukcesów, zestaw swoje mocne strony, popatrz na wasze otoczenie – kombinuj, analizuj, porównuj – na pewno twój kompas pokaże ci właściwy kierunek. Nie przejmuj się wtedy uwagami sceptyków, oni potrafią tylko wątpić. Amerykański indywidualizm rlz!
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
[accident]
12 Angry Men (1957) The Fugitive Kind (1959) The Pawnbroker (1964) Dog Day Afternoon (1975) Network (1976) "All great work is preparing yourself for the accident to happen." - Sydney Lumet
czwartek, 07 kwietnia 2011
[avsaknad]
Intuicja przeplatana smugami inteligencji to bardzo marny, niekorzystny wręcz proces. Człowiek żyje z dnia na dzień myśląc, że się wzbogaca i nagle, po dwudziestu sześciu latach uzmysławia sobie, że większość w swoim życiu zawdzięcza właśnie intuicji. Nie żadnej wiedzy, znajomościom czy hurraoptymizmowi, tylko właśnie intuicji--z domieszką jedynie inteligencji. Jedyna rzecz, jakiej chyba dzisiaj w swoim życiu żałuję to to, że dzięki temu przymiotowi, iście romantycznemu, temu patrzeniu sercem a nie okiem, dzięki tej zdolności przeczuwania, ułatwiania sobie, plus krzty szczęścia i skry inteligencji (potencjał murowany), a bez cienia pokory i pracowitości, człowiek zamienia się w gorszego niż Ósmy pasażer Nostromo, potwora. Negatywne rezlutaty nie mają końca. Niestety, można mieć intuicję do wiedzy. Można domyślać się tak wielu rzeczy, że to aż nie do pomyślenia. Nie trzeba wtenczas "marnować" czasu na czytanie książek, naukę, wertowanie encyklopedii, analizowanie wierszy, interpretację upadku Wielkich Narracji. Wszystko to przychodzi wraz z nazbyt rozwiniętym przeczuciem "że coś powinno być tak, a nie inaczej, przecież to logiczne i całkiem racjonalne, jakby się tylko bardziej zastanowić". Jeśli się sprawdza, błędny ten system zbiera plony lata swietlne później. Dzisiaj, jedyne co mogę o sobie powiedzieć--szczerze, bez łez, kłucia w sercu i skrywanej skromności, jedyne co mogę dodać do tej kropki na końcu zdania o sobie jest fakt, że brak elementarnej wiedzy wyniesionej z mej młodszej młodości, brak potrzeby pamiętania i kolekcjonowania wiedzy w głowie, a używanie jej jedynie, gdy jest ona MI potrzebna, skutkuje tym, że NIC NIE WIEM. Z drugiej strony wiem zdecydowanie więcej, bo przecież jestem z powołania magistrem "Filologii polskiej, Filmoznawcą", kończącym Studia podyplomowe oraz Drugi kierunek. Kiedy jednak myślę o tej wiedzy, która przelała się przez mój umysł w czasie tych wszystkich lat, w ramach przechodzenia przeze mnie na kolejne etapy edukacji, a której to wiedzy już teraz nie posiadam, bo wyrzuciłam ją z głowy myśląc, że przecież jeśli będzie mi potrzebna to wiem gdzie jej szukać; kiedy jednak o tym wszystkim myślę, skłonna jestem stanąć przy ścianie i walić w nią głową krzycząc głośno: na chuj ci była intuicja, skoro zrobiła z ciebie pseudointeligentnego lewiatana? Wolałabym być bezintuicyjnym, acz pracowitym człowiekiem, który żeby coś osiągnąć, musiałby na to po prostu zapracować--tym samym "nie zapomnieć", "wiedzieć", "kolekcjonować wiedzę" a nie tylko doświadczenia. "Zbierać definicje, przykłady, tytuły", "zapisywać" i "powtarzać" codziennie przed pójściem spać, i czytać to jak Biblię, i być żądnym wiedzy, wtedy. A teraz, teraz to już tylko istnieją we mnie próby przypominania sobie rzeczy, które echem jedynie odbijają się o ściany mojego pustego łba, a których nie sposób sobie przypomnieć, mimo to mając przeświadczenie, że jest się coraz mądrzejszym człowiekiem. Im więcej przewija się wiedzy i informacji przez ten pustostan, tym bardziej nie potrafię myśleć. Zapominam liter, słów i znaczeń. A na końcu jest milczenie. Już nawet o sobie nie umiem mowić lapidarnie. Brak tej elementarnej wiedzy, którą gdzieś, kiedyś wyrzuciłam bądź nigdy nie przyjęłam--dziękuję intuicjo--skutkuje teraz tym, że zdaję sobie sprawę, że wielu rzeczy nie wiem. A jak nie wiem to przecież nie mówię. A jeśli nie mówię to milczę. I jeśli nawet wiem, milczę również, w obawie, że się mylę, bo przecież nie pamiętam dokładnie. I coraz więcej milczę. I coraz cichsza w sobie jestem. I próbując wrócić, odnaleźć to źródło, zakopuję się w tej czarnej ziemi, bo książek zamiast ubywać, przybywa. Gdyby nie to, że dzisiaj na przystanku siostra spotkała moją licealną nauczycielkę Języka polskiego, i gdyby pani nie zapytała co u mnie, a moja siostra nie powiedziałaby, że nadal się uczę, więc i pani nie odpowiedziałaby "Szkoda, że wcześniej jej się aż tak nie chciało", wcale by mi to do mojego pustego łba nie przyszło. Chciałabym cofnąć czas. Nie dlatego, żeby zrobić coś, czego nie zdążyłam. Chciałabym cofnąć czas, żeby go zyskać na naukę, ten czas, który poświęciłam na myślenie. Nie mam więcej argumentów.
środa, 09 lutego 2011
[blue valentine]
- Look at her, she's so pretty. - So she's probably nuts then... in my experience the prettier a girl is, the more nuts she is. Which makes you insane... It's not your fault you know. Everybody treats you different. Like you make jokes and people laugh anyway, even though the jokes are not funny. That's gotta make you nuts. - I like how you can compliment and insult at the same time. In equal measure. - What's an insult about that? - That I'm crazy and I'm not funny. - I don't know if you are not funny, tell me a joke. - So there is a child molester and a little boy walking into the woods. The child molester and the little boy keep walking further and further, and it is getting darker and darker, and they are going deeper and deeper into the woods, and the boy looks up at the child molester and he says, "Gee Mister, I'm getting scared!" And the child molester looks down at him and says, "You think you're scared kid? I gotta walk outta here alone." Don't you think it's funny? - No. I'm sorry. - I do.
czwartek, 06 stycznia 2011
[afflatus]
Might it be possible that my second MA thesis relies on the same questions as the previous one? In everything I do, I am looking for some kind of totality, although it is really not the point - it’s always remote somehow. I am trying to be more focused on running for something than on catching it. I know that I will not be able to reach the goal and to tell the “whole” story with all the references, but it is not important for me. All I want is to try to look for integrity of thought. And when I have an ability to write another thesis which has the same background, but different answers and results presented, it gives me a sense of totality - to look on one thing from two different perspectives due to circumstances and the time reference. It helps me to understand changes and see our contemporary world from the perspective of the past. We are really good in both reproducing the past and the presence but maybe, due to time change, being able to introduce different answers to the same questions we might be more able to cope with our presence and to foresee the future. As the main character of The Loneliness of the Long Distance Runner says: “Running has always been a big thing in our family (….) All I know is that you've got to run, run without knowing why, through fields and woods. And the winning post's no end, even though barmy crowds might be cheering themselves daft. That's what the loneliness of the long distance runner feels like.” Sometimes I feel the loneliness of the long distance totality seeker. But it feels good, sometimes.
"When I want to understand what is happening today or try to decide what will happen tomorrow, I look back." - Oliver Wendell Holmes
piątek, 31 grudnia 2010
[ad infinitum]
Milan Kundera, Żart Wszystko odkładane na później z każdym dniem jest zupełnie czym innym, ale jak pisał Fromm (gdzieś niżej) człowiek ma potrzebę pewności, nieważne czy jest ona prawdziwa, czy fałszywa. Dla człowieka najważniejszy jest grunt, który trzyma go stabilnie chociażby w nadmyśleniu. Dzisiejszość i teraźniejszość to zmienne, którym nie potrafimy nadać cech stałości. Nadmyślenie, co by było gdyby, nieskończone dyskusje, niewykorzystane szanse czy nieskonsumowane miłości, jeśli tkwią w przeszłości, są najlepszym gruntem dla tego, by je umieścić w pewnych żywych stałościach, do których jak mniemamy, zawsze można powrócić, przyciskając klawisz "play" jak na zapauzowanym filmie. Ale czy poza tym, że wszystko jest w ruchu, nieodzownym jest tego stała zmienność? Istotą jest chyba nie fakt, że wszystko się zmienia, lecz że do pewnych rzeczy nie potrafimy powrocić albo może nie chcemy ich na powrót odnaleźć? Aktualizacja systemu komputerowego nie powoduje, że z każdą musimy odkrywać meandry technologii na nowo. Jeśli coś przeszło kilka zmian, nie jest przypadkiem tym samym, tylko bardziej.. przemyślanym? Gdybam. Stay tuned. My father used to say... you know, on the tube..."Mind the gap". It's just the distance between life as you dream it, and life as it is. Sheba in Notes on a Scandal
wtorek, 09 listopada 2010
|
Archiwum
Zakładki:
Czytam
Lenistwo
Varia
|